Oleńka podczas balu
MOJA MUZA · MOJA ŻONA

PODZIĘKOWANIA

Dla mojej Muzy, Oleńki

Są takie rzeczy, których człowiek nie jest w stanie stworzyć sam.

„Sto Dusz : Legenda Twardowskiego” jest jedną z nich.

Chciałbym z całego serca podziękować mojej ukochanej Żonie, Oleńce, która przez wszystkie lata powstawania tego musicalu cierpliwie znosiła moje niekończące się pomysły, setki zarwanych nocy przy pianinie, godziny spędzone w DAW-ie i kolejne koncepcje, które koniecznie musiały zostać wysłuchane - często po raz kolejny.

Byłaś obok, kiedy musical dopiero rodził się w mojej głowie. Słuchałaś każdej nowej melodii, każdego pomysłu i każdej kolejnej wersji.

A kiedy przyszła prawdziwa próba, zrobiłaś coś znacznie więcej.

Poświęciłaś swoje godziny, swój czas i swoją energię, aby nagrać wszystkie partie damskie na tej płycie.

Dzięki Tobie te głosy mogły zabrzmieć.

Mimo wielu sztormów, trudnych chwil i momentów, w których łatwiej było odłożyć wszystko na bok, byłaś obok.

I właśnie dlatego ten projekt mógł dopłynąć do końca.

Dziękuję Ci, Oleńko.

Za cierpliwość.
Za obecność.
Za każde „spróbujmy jeszcze raz”.
Za to, że uwierzyłaś w tę historię razem ze mną.

Za każdy pomysł…
w końcu duet w „Rozdrożach” to Twoja sprawka.

Ale przede wszystkim za to, że kiedy ja o 2:00 w nocy kończyłem piętnastą wersję kompozycji piosenki,
Ty rano wstawałaś i odprowadzałaś nasze córki do przedszkola. :)

Bez Ciebie tej historii po prostu by nie było.

(Na zawsze) Twój Miś
„Sto Dusz : Legenda Twardowskiego”